środa, 24 grudnia 2014

Prolog

     Zoey siedziała w łazience i patrzyła jak krew płynie z rany na jej nadgarstku. Przyłożyła żyletkę po raz kolejny do  skóry. Łzy napłynęły jej do oczu by potem spłynąć stróżkami po napuchniętych policzkach. Wszystko to działo się z powodu depresji, na którą cierpiała..
     Zacisnęła powieki i przejechała ostrzem po nadgarstku po raz kolejny tego wieczoru. Poczuła ból i ujrzała czerwoną ciecz wypływającą z nacięcia. Widok krwi dawał jej ukojenie. Żyletki były odskocznią od świata, którego nazywała fałszywym. W pewnym sensie taki był.

❤ 

     Wszystko zaczęło się na siedemnastych urodzinach jej już byłej przyjaciółki. Tamtego wieczoru pijana Ashley zdradziła wszystkie tajemnice Zoey. Te, o których nikt miał się nie dowiedzieć. Od tamtej pory brunetka stała się pośmiewiskiem całej szkoły. Wszyscy nazywali ją cnotką, a chłopcy proponowali sex. Gdy dziewczynie wydawało się, że wszystko ucichło, nagle zaczęła dostawać telefony w sprawie jakiegoś ogłoszenia. Jak się później okazało trafiła na stronę jednej z agencji towarzyskich.
     Po tamtym wydarzeniu Zoey załamała się. Wpadła w głęboką depresję, zaczęła się okaleczać. Zmartwieni rodzice szukali pomocy u najlepszych psychologów w Sydney. Niestety żaden nie potrafił pomóc ich córce. Po próbie samobójczej dziewczyna została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym, w którym spędziła prawie sześć miesięcy. Niestety nawet popyt w klinice pie pomógł. Dziewczyna dalej cierpi na depresję, a jej rodzice stają na głowie by jej pomóc.


     Brunetka podniosła się z kafelek i spojrzała w lustro. Przed sobą widziała grubą, brzydką, głupią, kaleczącą się idiotkę. Odkąd wróciła do domu nie wychodziła stamtąd nawet na krok. Przerażał ją świat zewnętrzny i wolała nie wiedzieć jakie plotki na jej temat krążą po okolicy. To niewiarygodne jak szybko można zniszczyć człowieka. Wystarczyło jeden głupi żart, by jej cały świat legł w gruzach.
     Zoey wyszła z łazienki i skierowała się do swojego pokoju by spakować swoje rzeczy. Rodzice dziewczyny uznali, że dobrze będzie jeśli ich córka na jakiś czas zmieni otoczenie i przprowadzi się do rodziny w Melbourne. Tam czeka na nią opieka najlepszych psychologów w kraju.
     Siedemnastolatka wkładała kolejno do walizki potrzebne rzeczy. Czuła, że jednak czegoś zapomniała. Zaczęła w głowie tworzyć listę rzeczy, które do tej pory znalazły się w walizce. Nagle sobie przypomniała. Sięgnęła do jednej z szuflad komody i ze środka jednego z zeszytów wyjęła żyletkę po czym spakowała ją do walizki i zamknęła torbę.

Mamy prolog ;)
Tak przy okazji życzę Wam wesołych świąt(a raczej ich końca xD), udanego sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku 2015 :*